Showing posts with label M. Show all posts
Showing posts with label M. Show all posts

Maya the Bee: The Honey Games (2018) [8/10] lub [4/10]

plakat Dozwolone do lat 12

Kontynuacja znakomitego filmu z 2014 roku, niestety już nie tak udana.

Zacząć należy od tego, że (podobnie jak w przypadku poprzedniej części) grupą docelową tego obrazu są zdecydowanie młodsze dzieci. Już na starcie film otrzymuje więc 1 punkt na kredyt. W dobie dziecięcych animacji "dla każdego", które w celu zadowolenia dorosłego widza stają się coraz to poważniejsze, dzieci młodsze niż powiedzmy 7 lat mają coraz to mniejszy wybór obrazów do nich skierowanych. Tutaj nie znajdziemy prawie rubasznych dowcipasów skierowanych do dorosłych, tematyki przemijania, śmierci, złoczyńców chcących zniszczyć świat, scen niczym z horroru. Mamy za to słodkie pszczółki startujące w zawodach - a stawką są zbiory miodku. Emocje w sam raz dla przedszkolaka.

I dobrze - takie filmy też są potrzebne. A spracowanym dorosłym też należy się od czasu do czasu półtorej godziny błogiej drzemki. Jednak nawet film dla przedszkolaka można zrobić lepiej lub gorzej. Poprzednia część była świetna, w prościutkiej formie prezentująca zgrabną historię konfliktu pszczół z szerszeniami, która służyła za lekcję tolerancji i pokazywała mechanizm strachu przed odmiennością.

Niestety, dla tego filmu twórcy wybrali wymiotną i zużytą do cna w "dorosłym" kinie formułę komediodramatu sportowego "od zera do bohatera", "sukces wbrew przeciwnościom", bla bla bla... Grupa docelowa oczywiście łyknie i to - jest wesoło, kolorowo i (dla nich) emocjonująco. Jednak dorosłych mających problem z zasypianiem w kinie czeka tym razem poważny test wytrzymałości i ciężka walka z nudą. Rzadkie elementy skierowane do dojrzałego widza (jak np. postać emo-pajęczycy z depresją) są malowane bardzo grubym pędzlem... Broni się właściwie wyłącznie postać karalucha z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, ale nawet tu śmiechu do rozpuku raczej nie oczekujcie.

Niektórzy recenzenci mieszają z błotem stronę wizualną filmu, punktując słabą jakość animacji. Moim zdaniem to przesada - oczywiście, to nie jest Disney ani Pixar, ale jest poprawnie. Wszystko jest ładne, płynne i na swoim miejscu, nawet jeśli bez fajerwerków. Nie uważam, żeby pewna prostota animacji była powodem, aby obniżać ocenę filmu. Bo jeśli tak, to co powiedzieć o animacji w takim "Walcu z Baszirem"? A "Maja" jest przecież skierowana do małych dzieci, więc tym bardziej jakiś olbrzymi artyzm nie jest tu koniecznie niezbędny.

Podsumowując, znajoma siedmioletnia krytyczka filmowa oceniła ten film na 8/10. Ja od siebie daję 4/10. Średnia wypada więc w okolicach szóstki. Pamiętajcie zabrać poduszkę i stopery.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Moja Angelika (1999) [4/10]

plakat Jakoś mnie nie porwał

Pomimo poważnej tematyki, film ten pozostawił mnie obojętnym. I to nie tak, że jestem zimnym draniem pozbawionym empatii. Coś tu niestety nie zagrało jak należy - może nie starczyło talentu lub wprawy debiutującemu reżyserowi/scenarzyście? Nie bardzo jestem niestety w stanie wskazać jakieś konkretne zarzuty poza ogólnym wrażeniem, że film nie zrobił na mnie wrażenia. Przy czym mówię tu o wątku prostytucyjno-miłosnym, w założeniu z pewnością mającym mieć największy ciężar gatunkowy. Bo niestety wątek sensacyjno-pościgowy już wrażenie wywarł i tu mogę z czystym sumieniem wskazać, dlaczego jest on nieudany. Twórcom nie udało się w przekonujący sposób pokazać ani ucieczki ani pościgu - mamy wyłącznie chaos bezładnego szwendania się po krzakach i "zwiedzania" opuszczonych ruder. Brak tu jakiejkolwiek dramaturgii ani logicznego ciągu wydarzeń, który można by w napięciu śledzić. Muszę tu przytoczyć wymianę zdań w jakiej uczestniczyłem podczas oglądania tego filmu, bo ona świetnie oddaje wrażenie, jakie na widzu wywiera ten wątek:

- Gdzie oni teraz są???
- W następnej scenie.


Jeśli poczyta się komentarze na portalach filmowych, to sporo osób chwali muzykę Grzegorza Ciechowskiego, jednak mnie ona również nie przekonała - kilka powtarzających się motywów muzycznych zbytnio się narzuca i szybko zaczynają one męczyć - zwłaszcza dynamiczna melodia podkładana podczas scen akcji jest bardzo denerwująca.

Co na plus? Gra aktorska jest przyzwoita. Poruszony został ważny temat. W sumie całkiem zręcznie został rozegrany wątek rozterek narzeczonego. No i film w sumie daje się oglądać bez bólu, co wcale nie jest regułą w polskim kinie, zwłaszcza tym z lat 90-tych. W wolnej chwili można więc obejrzeć, tym bardziej, że jest dostępny za darmo i legalnie na Jutubie.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Meteorlar / Meteors (2017) [4/10]

plakat Aaaalllleeee oooo ssooooo chodzi?

Poetycki niby-dokument. Zdecydowanie nie dla każdego (dla mnie też nie za bardzo). Film został wyróżniony na kilku festiwalach, więc takie kino ma swoich amatorów. Muszę zresztą podkreślić, że to nie jest jeszcze ta najniższa półka grafomańskich arthousowych bełkotów.

Mnie w tym obrazie przeszkadzało zbyt wolne tempo narracji (ale już gutkofile będą zachwyceni nic-się-nie-dzianiem) i mętność warstwy poetyckiej, ale przede wszystkim popularna ostatnio maniera kręcenia dokumentu, który nie jest dokumentem. Owszem, oglądamy zdjęcia dokumentalne, sporadycznie słuchamy wypowiedzi jakichś ludzi dotkniętych konfliktem zbrojnym, ale to wszystko jest pozbawione jakiegokolwiek kontekstu. Nie dowiadujemy się absolutnie niczego o tym konflikcie, jego stronach, nawet sytuacji tych ludzi. Wiemy tylko, że "o, tu jest dziura po kulach", "przez tydzień nie było prądu", a "niektórzy sąsiedzi zginęli". Ponieważ film jest turecki i wspomina się w nim o języku kurdyjskim, można domniemywać, że chodzi o konflikt państwa tureckiego z Kurdami, ale sam film nic nam nie mówi na ten temat. Widzowi pozostaje więc śledzenie dłuuuuugich czarno-białych ujęć (skądinąd naprawdę klimatycznych - zwłaszcza fragmenty kręcone w górach, podczas polowania na koziorożce są rzadkiej urody - chociaż, z drugiej strony, pokazują zabijanie zwierząt, więc też nie są one dla każdego) i słuchanie sporadycznie wygłaszanych natchnionych fraz w stylu "chciałabym się zamienić w ptaka i odlecieć". Obawiam się, że wielu widzów może mieć takie marzenie po 20 minutach seansu.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Master and Commander: The Far Side of the World (2003) [10/10]

plakat O mój Thorze, jakie to było dobre!

Spodziewałem się, że mi się spodoba, ale i tak przeszedł wszelkie moje najśmielsze oczekiwania. Rasowe kino wojenno-morsko-przygodowe, które zapewnia więcej rozrywki i emocji niż wszystkie filmy o piratach razem wzięte. Realistyczne ukazanie życia na okręcie, dowodzenia, prowadzenia bitew morskich, zapierające dech w piersiach sceny batalistyczne. No i wątek naukowo-przyrodniczy darwinopodobnego doktora, który o dziwo wcale nie kłóci się z główną linią fabularną, tylko stanowi dla niej wdzięczny kontrapunkt i interesująco ją uzupełnia. Po prostu majstersztyk - arcydzieło w swoim gatunku.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

My First Highway (2016) [7/10]

plakat Jego pierwszy film

Interesujący dramat o dorastaniu. Może niektóre działania bohaterów nie do końca przekonują, ale z drugiej strony ludzie są różni i nie mam takich doświadczeń jak główni bohaterowie. Jestem gotów przymknąć na to oko, bo film jest znakomicie zrealizowany i naprawdę fajnie się go ogląda. Przede wszystkim jest on bardzo dobrze zagrany przez chłopaka, który występuje w głównej roli (Aaron Roggeman) i właściwie przez cały film przebywa w kadrze. Młodzian doskonale to udźwignął i udało mu się przekonująco pokazać rozwój postaci.

A skoro już mowa o kadrze - nie będę "My First Highway" oglądał po raz drugi tylko po to, żeby potwierdzić moje podejrzenia, ale wydaje mi się, że obraz ten został celowo nakręcony w ten sposób, aby twarze rodziców głównego bohatera (a właściwie wszystkich dorosłych) pozostawały poza kadrem lub przynajmniej były w tle pozbawione ostrości (jeśli planujecie ten film obejrzeć, koniecznie zwróćcie na to uwagę - a następnie potwierdźcie moje wrażenie lub wyprowadźcie mnie z błędu). Jest to bardzo interesujący zabieg, pokazujący odrębność światów dorosłych i nastolatków. Wrażenie zrobiło na mnie również udźwiękowienie, gdyż w niektórych scenach wiele dzieje się poza kadrem, ale pomimo celowo nieruchomej kamery cały czas uczestniczymy w przedstawionych wydarzeniach, dzięki dochodzącym spoza kadru odgłosom. Świetnie to zostało zrobione.

"My First Highway" jest pełnometrażowym debiutem reżysera/scenarzysty Kevina Meula. Oby każdy twórca robił od początku filmy na takim poziomie i z taką świadomością materii filmowej. Szacun.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Makala (2017) [7/10]

plakat Obrazki z egzotycznej Afryki

Baaardzo powoli toczący się film obyczajowy. Pewien wieśniak ścina drzewa, wypala węgiel drzewny, wiezie go na sprzedaż do miasta, sprzedaje. Koniec filmu. Nie zwykłem streszczać filmów w swoich recenzjach, ale w tym prawie nic się nie dzieje, więc chcę ostrzec tych, dla których film musi mieć ciekawą fabułę. Trudno to zresztą chyba nazwać spojlerem.

Czemu więc oceniłem ten film aż na 7/10? Bo ten wieśniak mieszka w Demokratycznej Republice Kongo i te obrazki z jego życia ogląda się niczym dokument z egzotycznej Afryki. W sumie zresztą do końca nie wiadomo ile w tej historii jest rejestracji autentycznych wydarzeń z życia grającego samego siebie handlarza węglem, a ile fabularnej inscenizacji. Jego perypetie są ciekawe z powodu owej niesamowitej paradokumentalnej egzotyki. Dodatkowo na plus doliczyć można niezłe zdjęcia i kapitalną klimatyczną muzykę. Jeśli komuś nie przeszkadza ślimacze tempo i nic-się-nie-dzianie i lubi podglądać życie ludzi w innych stronach świata - polecam.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Mexicanos de bronce / Bronze Nation (2016) [2/10]

plakat Dla miłośników złego rapu

Nudzące się w pierdlu półmózgie bandziory z nudów zostają półmózgimi raperami. Tylko dlaczego ja mam to oglądać?

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

My Son, My Son, What Have Ye Done (2009) [5/10]

plakat Gdy z filmu najbardziej w pamięć zapada scenografia, to wiedz, że źle się dzieje

Bo ja wiem... Czegoś mi zabrakło. Przeszkadzała miejscami wydumana fabuła i wyprany z emocji sposób jej prowadzenia oraz dziwne zachowania bohaterów. Okropna, natrętna, narzucająca się muzyka nie pomagała.

Po co właściwie ta cała wyprawa do Peru, która przecież nie miała nic wspólnego ze zbrodnią (że już nie wspomnę o absurdalnych ujęciach z Chin)? Żeby reżyser mógł sobie pojeździć po świecie na koszt producenta? Czas na to zmarnowany można było poświęcić na pogłębienie ukazania relacji syna z chorą psychicznie toksyczną matką - czyli prawdziwej przyczyny mającej się rozegrać tragedii.

W rezultacie z filmu najbardziej zapada w pamięć genialna scenografia. Flamingowy dom rozwala system.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Mighty Morphin Power Rangers: The Movie (1995) [1/10]

plakat Oczy bolą i mózg błaga o litość

"Honest Trailer" wystarcza, żeby się zwijać z bólu. W większej dawce musi wywoływać Alzheimera.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Mexican, The (2001) [6/10]

plakat Lekko, łatwo i przyjemnie

Fajna bajka udająca film sensacyjny. Brawurowa rola Jamesa Gandolfiniego. Można się pośmiać i rozerwać.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Mysterious Island (2012) [1/10]

plakat Całkowita strata czasu

Żenujący, ale przy tym nawet nie jest zabawny w swojej badziewności. Po prostu żenujący.

Szczerze przyznaję, że nie udało mi się wytrzymać do końca. Odpadłem po jakichś dwóch trzecich, gdy pojawił się dziadek, mający być niby kapitanem Nemo i zaczął walić jakimś smutnym technobełkotem. Są pewne granice.

Aha, wydaje mi się to oczywiste, ale na wypadek, gdyby czytał to ktoś bardzo naiwny, wspomnę. Ten film nie ma absolutnie nic wspólnego z powieścią Verne’a, poza tym, że jeden z bohaterów nazywa się "kapitan Nemo" a akcja dzieje się na wyspie.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Minezota (2016) [6/10]

plakat Miłość, muzyka i religia

Do połowy bardzo dobry; później coś siada, ale można obejrzeć. Rzadko się widzi film, gdzie mormoni są przedstawieni na serio (tylko czy na pewno?). Meksyk ukazany jako normalny kraj, gdzie ludzie żyją, bawią, kochają się, a nie jako Rosja 2.0 - nieczęste ostatnio...

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Maya the Bee Movie (2014) [10/10]

plakat Wspaniały film dla przedszkolaków

Zero przemocy, pozytywne przesłanie, inteligentna fabuła, piękne widoki i animacja, humor dostosowany do poziomu maluchów. Nie znalazłem żadnej wady w tym filmie. Moja 3,5-letnia córka była zachwycona.

Oczywiście, co wynika z powyższego, dorośli powinni się nastawić na półtoragodzinną drzemkę. To nie "Shrek". Ale to nie powód żeby zaniżać ocenę filmu dla przedszkolaków. Ocena 10/10 wystawiona właśnie z perspektywy grupy docelowej.

A już żeby bluzgać na ten film, bo nie dostarczył jednemu z drugą 30- czy 40-latkowi takich wrażeń jak oryginalna "Maja" gdy mieli 4 lata, to trzeba chyba być na pograniczu normy intelektualnej.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]