Showing posts with label G. Show all posts
Showing posts with label G. Show all posts

Godfather: Part III, The (1990) [9/10]

plakat A właśnie, że wcale nie gorszy!

Sofia jest bolesna wielce, ale intryga wyczesana w kosmos a napięcie w scenie finałowej jonizuje powietrze w całym mieszkaniu.

Wszystkie trzy filmy kończą się sceną masowej egzekucji przeciwników, ale ta z części III, dzięki jej sprawnemu połączeniu ze sceną zamachu w operze jest zdecydowanie najbardziej emocjonująca. No i wątek, że prawdziwa mafia, przy której Michael Corleone to mały żuczek, kryje się w Watykanie i we włoskiej polityce, jest bardzo smakowity i realistyczny.



Seria "The Godfather":
The Godfather (1972) [9/10]
The Godfather: Part II (1974) [9/10]
The Godfather: Part III (1990) [9/10]

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Godfather: Part II, The (1974) [9/10]

plakat Wybacz Robert... 1:0 dla Ala

Znakomity. Równie dobry co część I. Dalej jednak nie rozumiem co one robią w TOP 10 na portalach filmowych.

Seria "The Godfather":
The Godfather (1972) [9/10]
The Godfather: Part II (1974) [9/10]
The Godfather: Part III (1990) [9/10]

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Godfather, The (1972) [9/10]

plakat 1:0 dla Scorsese

Świetne kino gangsterskie, ale miejsce w "Top 10 najlepszych filmów" na portalach filmowych to moim skromnym zdaniem gruba przesada. Przeszkadza trochę rwana narracja i - jak przypuszczam - skróty, które zostały poczynione wobec książkowego pierwowzoru. Poszczególne "rozdziały" są oderwane od siebie i nie za bardzo chcą się zejść w jedną całość, pomimo tego, że przez film przewija się niby jeden główny wątek.

Weźmy na przykład scenę w Las Vegas i poprzedzającą ją scenę gangsterskiej narady - jest ona oczywiście ważna z punktu widzenia rozwoju postaci Michaela Corleone, ale o co chodziło z tymi "przenosinami" do Las Vegas? Dlaczego niby w Nowym Jorku zaczynał im się palić grunt pod nogami? Przecież dwie sceny wcześniej został zawarty pokój z resztą gangów. Tego wszystkiego się nie dowiadujemy. I proszę mi tutaj nie zamieszczać odpowiedzi na powyższe retoryczne pytania, bo ja tylko opisuję moje uczucia, które towarzyszyły mi podczas seansu. A wrażenie miałem takie, jakbym oglądał pokaz slajdów. Pięknych slajdów, będących dziełem genialnego fotografa, jednak oderwanych od siebie i nie układających się w spójną historię.

Moim zdaniem, chociażby "Goodfellas" jest dużo lepszym filmem. A porównania są jak najbardziej uzasadnione, bo oba obrazy są w sumie bardzo podobne. "Ojcu chrzestnemu" nikt oczywiście nie zabierze miejsca w panteonie kamieni milowych kinematografii, przede wszystkim z uwagi na absolutnie nowatorskie jak na tamte czasy, przyciemnione, klimatyczne zdjęcia, ale również pełnokrwiste postaci świetnie wykreowane przez genialnych aktorów czy wreszcie niesamowity przewodni motyw muzyczny Nino Roty. Ale najlepszy film w ogóle? Ze scenariuszem tak dalekim od ideału? Proszę was...

Seria "The Godfather":
The Godfather (1972) [9/10]
The Godfather: Part II (1974) [9/10]
The Godfather: Part III (1990) [9/10]

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Gran Torino (2008) [8/10]

plakat Zupa na gwoździu. Smaczna.

Cudownie niepoprawny politycznie, koncertowo zagrany przez Eastwooda (bo już nie przez resztę obsady), ale historia trochę papierowa i zmierzająca po holiłudzkim sznurku do oczywistego finału. Ale zobaczyć jak Brudny Harry jeszcze raz marszczy brwi - bezcenne. Mniej zdolny reżyser/aktor poległby kompletnie z tak cienkim scenariuszem, a magik Clint wychodzi obronną ręką. Szacun, panie Kowalsky.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Gosford Park (2001) [9.5/10]

plakat Pan wzywał, milordzie?

Ostrze społecznej satyry Altmana kroi tym razem brytyjską arystokrację. Każdy plasterek wyborny jak zawsze. Należy kosztować z winem z południowego stoku lub 200-letnią whisky.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Gonzo: The Life and Work of Dr. Hunter S. Thompson (2008) [4/10]

plakat Nieciekawie o ciekawym

Nieciekawy dokument o ciekawym człowieku. Film nie jest zły, ale po dokumencie prezentującym życie tak barwnej postaci jak Hunter S. Thompson, spodziewałem się mniej sztampowego podejścia do tematu i większych emocji. Tymczasem jest to zwyczajna schematyczna biografia, która broni się tylko ową barwnością głównego bohatera. Polecam więc wyłącznie osobom wybitnie zainteresowanym poznaniem ikony amerykańskiego dziennikarstwa.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]