Showing posts with label Afryka. Show all posts
Showing posts with label Afryka. Show all posts

Błogosławieni / Les bienheureux (2017) [8/10]

plakat Pocztówka z Algierii

Bardzo dobry dramat. Chociaż jest to pierdyliard pierwszy "francuski" film o Arabach (no dobra, tym razem to koprodukcja, a reżyserka jest Algierką), to tym razem udało się uniknąć gloryfikacji patologii oraz użalania się nad biednymi pokrzywdzonymi beneficjentami 500+. Może dlatego, że fabuła filmu toczy się w Algierii a nie w algierskiej kolonii nad Sekwaną.

Film jest świetnie zagrany, pozwala też podpatrzeć egzotyczne dla nas życie codzienne w Algierii. Ale najbardziej jest w nim wartościowe to, że nie próbuje wybielać arabskiej rzeczywistości, co jest normą we "francuskim" kinie ostatniej dekady. Głównymi bohaterami jest mieszane małżeństwo Araba i Francuzki, co pozwala pokazać kontrast pomiędzy europejską i bliskowschodnią* mentalnością. Na Algierię patrzymy w dużej części oczami rozczarowanej tym krajem Europejki, jednak film nie popada wcale w łatwe tony populistycznego wołania "ale to syf jest, fuj!". Z drugiej strony tam, gdzie krytyka się należy, reżyserka nie waha się krytykować, pokazując popadanie społeczeństwa w odmęty religijnego zabobonu, wszechobecną korupcję, zdemoralizowaną policję, głupkowatą młodzież. Warto obejrzeć, jeśli będziecie mieli okazję.

*) Tak, wiem, że Algieria leży w Afryce.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Makala (2017) [7/10]

plakat Obrazki z egzotycznej Afryki

Baaardzo powoli toczący się film obyczajowy. Pewien wieśniak ścina drzewa, wypala węgiel drzewny, wiezie go na sprzedaż do miasta, sprzedaje. Koniec filmu. Nie zwykłem streszczać filmów w swoich recenzjach, ale w tym prawie nic się nie dzieje, więc chcę ostrzec tych, dla których film musi mieć ciekawą fabułę. Trudno to zresztą chyba nazwać spojlerem.

Czemu więc oceniłem ten film aż na 7/10? Bo ten wieśniak mieszka w Demokratycznej Republice Kongo i te obrazki z jego życia ogląda się niczym dokument z egzotycznej Afryki. W sumie zresztą do końca nie wiadomo ile w tej historii jest rejestracji autentycznych wydarzeń z życia grającego samego siebie handlarza węglem, a ile fabularnej inscenizacji. Jego perypetie są ciekawe z powodu owej niesamowitej paradokumentalnej egzotyki. Dodatkowo na plus doliczyć można niezłe zdjęcia i kapitalną klimatyczną muzykę. Jeśli komuś nie przeszkadza ślimacze tempo i nic-się-nie-dzianie i lubi podglądać życie ludzi w innych stronach świata - polecam.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Safari (2016) [10/10]

plakat Wściekłość, smutek i odraza

Zapraszam, jeśli chcesz poczuć mieszaninę wściekłości, smutku i odrazy.

W tym filmie seryjni mordercy bez skrępowania opowiadają o swojej żądzy zabijania oraz pozwalają filmować morderstwa. Tylko że to nie jest ekranizacja powieści Thomasa Harrisa, a dokument... Przerażający i przeraźliwie smutny dokument; obnażający ludzkie bestialstwo, które, tak jak u Hannah Arendt, jest banalne. Bestią może być twój uprzejmy sąsiad, który czasem kosi Ci trawnik, ta elegancka i kulturalna bizneswoman, którą spotykasz na wywiadówkach w szkole, szanowany prawnik, którego oglądasz w telewizji lub dentysta, który leczy twoje zęby. Każdy z nich podczas waszej rozmowy o pogodzie może wspominać w myślach to wspaniałe uczucie, którego doznaje, patrząc jak z umierających w męczarniach ofiar uchodzi życie.

"Safari" to pierwszy film Ulricha Seidla, jaki widziałem. Jest to oczywiście uznany austriacki dokumentalista, który pierwszy pełnometrażowy film nakręcił w 1990 roku, a jego kolejne obrazy są od lat pokazywane na festiwalach i nierzadko zdobywają na nich nagrody. Dotychczas jednak nie było nam jakoś po drodze – w końcu nie da się obejrzeć wszystkiego. Niemniej jednak jego poprzedni film, "W piwnicy", był pokazywany w polskich kinach rok temu i czytałem jego recenzje. Jeszcze przed obejrzeniem "Safari" wiedziałem więc, że człowiek ten ma podobno niewiarygodną zdolność namawiania ludzi do pokazywania rzeczy, które powinny być raczej ich najgłębszymi tajemnicami.

Pomimo tego, to co zobaczyłem na ekranie, absolutnie mnie zszokowało. Nie mieści mi się w głowie, jak reżyser przekonał tych ludzi do użyczenia swoich wizerunków na potrzeby tej produkcji. Może kluczem do sukcesu było to, że tylko jeden z "bohaterów" zdawał się mieć świadomość kontrowersyjności swojego zboczenia oraz celu jaki przyświeca twórcom filmu i akurat on postanowił świadomie podjąć rękawicę i inteligentnie bronić swojego światopoglądu, jak chory by on nie był. Cała reszta zwyrodnialców zachowuje się tak, jakby opowiadała o tym, że lubią zbierać grzyby. Co czyni całość jeszcze bardziej przerażającą i w pewien sposób nawet odrealnioną. Podczas projekcji musiałem co i rusz przypominać sam sobie, że to, co oglądam, to dokument. Wyobrażam sobie, że tak mogły wyglądać przesłuchania morderców z plemienia Hutu po ludobójstwie na sąsiadach – członkach plemienia Tutsi, które miało miejsce w Rwandzie w 1994 r. Tam też mordercami byli tzw. "zwykli ludzie", którzy po nocnej "pracy" maczetami wracali do domów, aby wejść w rolę kochających ojców i mężów.

Wracając do "Safari", niektórzy recenzenci zarzucają temu obrazowi powierzchowność i bezcelowość filmowania długich sekwencji polowań, twierdząc, że wbrew intencjom twórców, nie poczuli niechęci wobec morderców. Faktem jest, że film dość powoli się "rozkręca" (jeśli wypada w ogóle użyć tego słowa w tym wypadku), ale w moim odczuciu, dzięki takiej a nie innej kompozycji możemy właśnie dobitnie poczuć ową banalność zła – gdy początkowa nudna "wyprawa na grzyby" zamienia się nagle w planowane okrutne morderstwo.

Lojalnie uprzedzam też, że osoby wrażliwe na cierpienie zwierząt mogą nie dać rady obejrzeć filmu do końca. Scena zabójstwa żyrafy, sfilmowana beznamiętnie i z detalami od początku do samego końca, dosłownie rozrywa serce na kawałki i była dla mnie naprawdę trudna do zniesienia, a nie jestem osobą przesadnie wrażliwą.

Wszystkim, którzy czują się na siłach, gorąco polecam jednak obejrzenie tego przejmującego filmu, który mówi nam o ludzkim człowieczeństwie nie mniej niż najlepsze dokumenty o zbrodniarzach niemieckich, rwandyjskich czy kambodżańskich.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]