Showing posts with label dokument. Show all posts
Showing posts with label dokument. Show all posts

Diana (2017) [5/10]

plakat Zaawansowana arthousja

Dokument, którego tematem są próby komunikacji czy też nasłuchiwanie. Od małżeństwa obserwatorów ptaków, poprzez radioamatorów aż do świrów próbujących komunikować się z duchami. Niestety twórca filmu cierpi na zaawansowaną arthousję, przez co zawartość treści w tym prawie godzinnym obrazie jest homeopatyczna. Najlepsze, bo bardzo zabawne same w sobie, są fragmenty z oszołomami od duchów ("Czy to ty wydałeś ten odgłos w rogu pomieszczenia? Jeśli tak, puknij trzy razy w ławkę, o tak"). Jako całość jest to jednak arthousowo przeciągnięte i pozbawione większego sensu.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Vivre riche (2017) [9/10]

plakat Makumba scam

Świetny dokument o afrykańskich oszustach internetowych. Koniecznie, jeśli tylko go gdzieś dorwiecie.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Swagger (2016) [10/10]

plakat Jądro ciemności

Niesamowity portret Trzeciego Świata pod Paryżem. Podróż do jądra ciemności, w której za przewodników mamy dzieci i nastolatków, próbujących ułożyć sobie życie w kraju, w którym podobno kiedyś mieszkali jacyś "Francuzi", unikając przy tym bycia zastrzelonym, zasztyletowanym lub zatrudnionym w wiodącej gałęzi przemysłu, a więc handlu miejscowymi bogactwami naturalnymi – narkotykami.

W tym niezwykłym dokumencie zaskakuje szczerość dzieciaków, ich niejednokrotnie bardzo trafne i dojrzałe obserwacje (grubaska, przyszłego kreatora mody czy niesamowitej najmłodszej dziewczynki!). Wrażenie robi też umiejętność filmowców wniknięcia w patologiczne i na pewno hermetyczne środowisko i sfilmowania dresiarstwa przy pracy (a może to inscenizacje, bo aż wierzyć się nie chce, że dilerzy dają się ot tak filmować, niczym zwierzęta na sawannie – chociaż twórcy spędzili podobno w "buszu" dwa lata, oswajając "stado" z kamerą). Zwraca uwagę również rewelacyjny montaż, dzięki któremu podczas wypowiedzi poszczególnych osób oglądamy przebitki z reakcjami innych bohaterów. Niewątpliwie nie są to reakcje na te słowa, gdyż mowa o fragmentach z wywiadami prowadzonymi sam na sam z ekipą filmową. Ktoś więc mówi "boję się" i przebitka na zatroskaną twarz innego dzieciaka. Ktoś opowiada dowcip – cięcie – i ktoś inny się śmieje. Dla niektórych wykorzystany tu zabieg może wydać się dyskusyjny, gdyż jest to jednak pewnego rodzaju manipulacja. Twórcy grają tu jednak w otwarte karty i nikt chyba nie pomyśli, że to są powiązane reakcje. Mnie ten pomysł kupił swoją nieszablonowością. Niezła jest wreszcie muzyka autorstwa Jean-Benoît Dunckela, połowy duetu Air.

Największe brawa należą się jednak twórcom za szczerość i uczciwość. W ostatnich latach regułą we francuskim kinie stała się islamska i imigrancka apologetyka, prezentująca nam biednych, skrzywdzonych, niewinnych i fajnych nachodźców. Niektóre, nawet nagradzane na festiwalach obrazy zbliżają się już do poziomu sowieckiego socrealizmu. Nie wątpię, że twórcom "Swagger" również przyświecał cel pokazania fajnego (miłe i inteligentne dzieciaki) i wzruszającego ("i ktoś go zasztyletował", "byłam molestowana", "boję się wojny") oblicza imigrantów. Jednak, w odróżnieniu od większości rodaków-filmowców, nie posuwają się przy tym do zakłamywania niezbyt miłej rzeczywistości i nie wycinają z wypowiedzi dzieci niepoprawnych politycznie fragmentów, dając tym samym rzadki wgląd w prawdziwą sytuację ginącego na naszych oczach świata. Na zakończenie recenzji oddam może więc głos samym bohaterom:

"Kiedy pojechałam do Paryża, widziałam więcej Francuzów niż czarnych i Arabów. To było dziwne".

"Czarni i Arabowie różnią się od Francuzów. Nie myślimy podobnie. Jeśli jutro umówiłabym się z Francuzem, w mojej rodzinie zmieniłoby się. Mamy inną kulturę. Nie mogę sobie wyobrazić, że moja koleżanka jest Francuzką. Po prostu nie mogę. Nie jesteśmy tacy sami. Nie możemy razem żyć".

"Religia jest dla mnie najważniejsza, zaraz po rodzinie. Czytam często Koran. To mnie uspokaja".

Koniec.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Laoúto ilektrikó / Lute Electric (2016) [6/10]

plakat Dla miłośników muzyki

Dokument o facecie, który zbudował lutnię elektryczną. Głównie jego wypowiedzi na temat tego projektu plus sfilmowane pierwsze nagrania w różnych dziwnych miejscach typu opuszczona fabryka. Dla miłośników muzyki powinno to być interesujące - instrument ma oryginalne brzmienie a facet fajnie gra. Innym odradzam, bo poza warstwą muzyczną film nie ma zbyt wiele do zaoferowania.

[ Filmweb ] [ FDB ]

Meteorlar / Meteors (2017) [4/10]

plakat Aaaalllleeee oooo ssooooo chodzi?

Poetycki niby-dokument. Zdecydowanie nie dla każdego (dla mnie też nie za bardzo). Film został wyróżniony na kilku festiwalach, więc takie kino ma swoich amatorów. Muszę zresztą podkreślić, że to nie jest jeszcze ta najniższa półka grafomańskich arthousowych bełkotów.

Mnie w tym obrazie przeszkadzało zbyt wolne tempo narracji (ale już gutkofile będą zachwyceni nic-się-nie-dzianiem) i mętność warstwy poetyckiej, ale przede wszystkim popularna ostatnio maniera kręcenia dokumentu, który nie jest dokumentem. Owszem, oglądamy zdjęcia dokumentalne, sporadycznie słuchamy wypowiedzi jakichś ludzi dotkniętych konfliktem zbrojnym, ale to wszystko jest pozbawione jakiegokolwiek kontekstu. Nie dowiadujemy się absolutnie niczego o tym konflikcie, jego stronach, nawet sytuacji tych ludzi. Wiemy tylko, że "o, tu jest dziura po kulach", "przez tydzień nie było prądu", a "niektórzy sąsiedzi zginęli". Ponieważ film jest turecki i wspomina się w nim o języku kurdyjskim, można domniemywać, że chodzi o konflikt państwa tureckiego z Kurdami, ale sam film nic nam nie mówi na ten temat. Widzowi pozostaje więc śledzenie dłuuuuugich czarno-białych ujęć (skądinąd naprawdę klimatycznych - zwłaszcza fragmenty kręcone w górach, podczas polowania na koziorożce są rzadkiej urody - chociaż, z drugiej strony, pokazują zabijanie zwierząt, więc też nie są one dla każdego) i słuchanie sporadycznie wygłaszanych natchnionych fraz w stylu "chciałabym się zamienić w ptaka i odlecieć". Obawiam się, że wielu widzów może mieć takie marzenie po 20 minutach seansu.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Mexicanos de bronce / Bronze Nation (2016) [2/10]

plakat Dla miłośników złego rapu

Nudzące się w pierdlu półmózgie bandziory z nudów zostają półmózgimi raperami. Tylko dlaczego ja mam to oglądać?

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Remolino, El / The Swirl (2016) [7/10]

plakat Fajny dokument

Wioska w Meksyku jest co roku zalewana przez powódź. I tyle. Czasem wystarczy.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Somos lengua / Speaking Tongues (2016) [5/10]

plakat Raczej tylko dla fanów gównianego rapu

Dresiarstwo, gangsterka i meksykański rap. Dla koneserów.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Charro de Toluquilla, El / The Charro of Toluquilla (2016) [6/10]

plakat Dość interesujący dokument

Zwyczajny Meksykanin. Z wirusem HIV. Brzmi ciekawiej niż wygląda. Można obejrzeć.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Aquí sigo / Still Here (2016) [9/10]

plakat Afirmacja życia

Magiczny film. Można przeżyć 100 lat i mieć nadal sprawny umysł i cieszyć się życiem.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Buen cristiano, El / The Good Christian (2016) [6/10]

plakat Interesujący, ale trochę chaotyczny i nieczytelny

Dokument o procesie gwatemalskiego dyktatora. Interesujący, ale trochę chaotyczny i nieczytelny dla kogoś, kto nie jest dobrze zaznajomiony z historią Gwatemali.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Niños de la Cruz, Los / Kids from Nowhere (2016) [4/10]

plakat Nudnawy dokument

Nie polecam. Ciągnie się jak flaki z olejem przez godzinę, niczego konkretnego nie opowiadając. Taki sobie obrazek meksykańskiej szkoły z internatem dla dzieci z biednych rodzin.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

One More Time with Feeling (2016) [10/10]

plakat Magiczny dokument o magicznym artyście

Szkoda, że powstały w tak strasznych okolicznościach.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Postęp po szwedzku (2005) [1/10]

plakat Goebbels byłby dumny

Wśród ornamentów pewnego szwedzkiego kościoła można wypatrzyć swastykę. Odnaleźli ją nieustraszeni polscy filmowcy. Najlepszy dowód na upadek Szwecji, prawda?

Bardziej niż "dokument" pasuje tu słowo "antydokument". Filmy Michaela Moore'a są wyjątkowo rzetelne przy tej obrzydliwej propagandówce.

Nie bez powodu nie odnoszę się w tym komentarzu do tego, czy zmiany społeczne, które sprowokowały powstanie tej propagandówki, idą w dobrą czy złą stronę. Bo to nie ma znaczenia dla oceny jakości tego filmu. A propagandowe, prymitywne i populistyczne użycie obrazka ze swastyką jest po prostu doskonałym przykładem tego, co ten film sobą reprezentuje. Jeśli ktoś nie widzi, że ten film to prymitywna propagandówka a nie dokument, to znaczy że jest lemingiem nie potrafiącym odróżniać faktów od propagandy; lemingiem będącym łatwym celem wszelkiej maści populistów.

Chętnie obejrzałbym rzetelny dokument o zmianach społecznych w Szwecji, ale dopóki za temat będzie się brać wyłącznie lewactwo i prawiczki, szanse na to są znikome. Chyba że jakaś zachodnia stacja telewizyjna coś zrobiła/zrobi, tak jak Arte, które nakręciło znakomity dokument "Norwegia: rozbite rodziny" o zjebanym norweskim Urzędzie ds. Kradzieży Dzieci.

Film można obejrzeć na Jutubie.

[ Filmweb ] [ FDB ]

Kids and Guns (2014) [8/10]

plakat Świetny dokument. Polecam

Idealny prezent dla siedmioletniej dziewczynki? Różowy karabin, oczywiście.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Tempestad (2016) [9/10]

plakat Poetycki dokument o państwie upadłym

"Tempestad" to drugi pełnometrażowy film dokumentalny pochodzącej z Salwadoru reżyserki Tatiany Huezo, która filmy kręci w sąsiednim Meksyku. Już jej debiut został dostrzeżony w obiegu festiwalowym i film "Najmniejsze miejsce na świecie" z 2011 r. ma na koncie kolekcję nagród i nominacji, choć może nie na tych największych festiwalach. Natomiast "Tempestad" zdążył już zdobyć Złotą Żabę w kategorii "Pełnometrażowy film dokumentalny" na tegorocznym festiwalu Camerimage oraz nagrodę publiczności na meksykańskim Morelia International Film Festival. Czy zasłużenie? Jak najbardziej.

Obraz ten to porażający dokument poświęcony korupcji policji i wymiaru sprawiedliwości w Meksyku, a właściwie temu, jaki ta korupcja ma wpływ na zwykłych ludzi. Po prostu nie mieści się w głowie, co tam się wyrabia. My w Polsce zwykle słyszymy, oglądamy i czytamy o takich historiach rozgrywających się za naszą wschodnią granicą. Jak się okazuje, Rosja nie jest jednak jedynym na świecie "jądrem ciemności".

Pomimo tego że film uważam za znakomity, lojalnie uprzedzam, że niektórych może znudzić z powodu sposobu narracji. Dwie kobiety na przemian powoli snują zza kadru opowieść o okropieństwach, które je spotkały. Pierwsza, Bogu ducha winna pracownica lotniska, została wtrącona do więzienia, bo – jak szczerze przyznał prokurator – skorumpowane państwo musiało pokazać, że walczy ze zorganizowaną przestępczością. Oskarżono więc grupę niewinnych ludzi. Powolna narracja jest ilustrowana zdjęciami pasażerów podróżujących autobusem, widokami przesuwającego się za oknem krajobrazu itp. - zupełnie bez związku z opowiadaną historią. W dodatku wypowiedzi bohaterki co i rusz są przerywane i zostajemy sam na sam z rzeczonym "vlogiem podróżniczym".

W pewnym momencie do filmu dołącza druga historia - kobiety z rodziny cyrkowców, której córka została porwana, najprawdopodobniej przez handlarzy ludźmi powiązanych z policją. Tu również opowieść jest co chwilę przerywana, a film pokazuje nam codzienne życie trupy cyrkowej, rozstawianie namiotu, ćwiczenia – wszystko w tej samej powolnej, poetyckiej manierze.

Rozumiem ideę przyświecającą wyborowi takiego, a nie innego zabiegu stylistycznego - reżyserka chciała pewnie w ten sposób pozostawić widzowi czas na refleksję, na przyswojenie kolejnych fragmentów opowieści oraz skontrastować opisywane okropieństwa z poetyckością i spokojem kadrów. Jednym słowem - pozwolić historii wybrzmieć. Ale przez taki a nie inny montaż i koncepcję wizualną, ogląda się ten obraz niestety dosyć ciężko. I nie mam tu wcale na myśli ciężkiego kalibru relacjonowanych wydarzeń.

Mimo wszystko, mnie ten film głęboko poruszył i – siedząc obok tak ciekawych pasażerek – jakoś zniosłem tę długą podróż autobusem, ale obawiam się, że wiele mniej odpornych na narracyjne niewygody osób wysiądzie na pierwszym przystanku.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Safari (2016) [10/10]

plakat Wściekłość, smutek i odraza

Zapraszam, jeśli chcesz poczuć mieszaninę wściekłości, smutku i odrazy.

W tym filmie seryjni mordercy bez skrępowania opowiadają o swojej żądzy zabijania oraz pozwalają filmować morderstwa. Tylko że to nie jest ekranizacja powieści Thomasa Harrisa, a dokument... Przerażający i przeraźliwie smutny dokument; obnażający ludzkie bestialstwo, które, tak jak u Hannah Arendt, jest banalne. Bestią może być twój uprzejmy sąsiad, który czasem kosi Ci trawnik, ta elegancka i kulturalna bizneswoman, którą spotykasz na wywiadówkach w szkole, szanowany prawnik, którego oglądasz w telewizji lub dentysta, który leczy twoje zęby. Każdy z nich podczas waszej rozmowy o pogodzie może wspominać w myślach to wspaniałe uczucie, którego doznaje, patrząc jak z umierających w męczarniach ofiar uchodzi życie.

"Safari" to pierwszy film Ulricha Seidla, jaki widziałem. Jest to oczywiście uznany austriacki dokumentalista, który pierwszy pełnometrażowy film nakręcił w 1990 roku, a jego kolejne obrazy są od lat pokazywane na festiwalach i nierzadko zdobywają na nich nagrody. Dotychczas jednak nie było nam jakoś po drodze – w końcu nie da się obejrzeć wszystkiego. Niemniej jednak jego poprzedni film, "W piwnicy", był pokazywany w polskich kinach rok temu i czytałem jego recenzje. Jeszcze przed obejrzeniem "Safari" wiedziałem więc, że człowiek ten ma podobno niewiarygodną zdolność namawiania ludzi do pokazywania rzeczy, które powinny być raczej ich najgłębszymi tajemnicami.

Pomimo tego, to co zobaczyłem na ekranie, absolutnie mnie zszokowało. Nie mieści mi się w głowie, jak reżyser przekonał tych ludzi do użyczenia swoich wizerunków na potrzeby tej produkcji. Może kluczem do sukcesu było to, że tylko jeden z "bohaterów" zdawał się mieć świadomość kontrowersyjności swojego zboczenia oraz celu jaki przyświeca twórcom filmu i akurat on postanowił świadomie podjąć rękawicę i inteligentnie bronić swojego światopoglądu, jak chory by on nie był. Cała reszta zwyrodnialców zachowuje się tak, jakby opowiadała o tym, że lubią zbierać grzyby. Co czyni całość jeszcze bardziej przerażającą i w pewien sposób nawet odrealnioną. Podczas projekcji musiałem co i rusz przypominać sam sobie, że to, co oglądam, to dokument. Wyobrażam sobie, że tak mogły wyglądać przesłuchania morderców z plemienia Hutu po ludobójstwie na sąsiadach – członkach plemienia Tutsi, które miało miejsce w Rwandzie w 1994 r. Tam też mordercami byli tzw. "zwykli ludzie", którzy po nocnej "pracy" maczetami wracali do domów, aby wejść w rolę kochających ojców i mężów.

Wracając do "Safari", niektórzy recenzenci zarzucają temu obrazowi powierzchowność i bezcelowość filmowania długich sekwencji polowań, twierdząc, że wbrew intencjom twórców, nie poczuli niechęci wobec morderców. Faktem jest, że film dość powoli się "rozkręca" (jeśli wypada w ogóle użyć tego słowa w tym wypadku), ale w moim odczuciu, dzięki takiej a nie innej kompozycji możemy właśnie dobitnie poczuć ową banalność zła – gdy początkowa nudna "wyprawa na grzyby" zamienia się nagle w planowane okrutne morderstwo.

Lojalnie uprzedzam też, że osoby wrażliwe na cierpienie zwierząt mogą nie dać rady obejrzeć filmu do końca. Scena zabójstwa żyrafy, sfilmowana beznamiętnie i z detalami od początku do samego końca, dosłownie rozrywa serce na kawałki i była dla mnie naprawdę trudna do zniesienia, a nie jestem osobą przesadnie wrażliwą.

Wszystkim, którzy czują się na siłach, gorąco polecam jednak obejrzenie tego przejmującego filmu, który mówi nam o ludzkim człowieczeństwie nie mniej niż najlepsze dokumenty o zbrodniarzach niemieckich, rwandyjskich czy kambodżańskich.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Fixer: The Taking of Ajmal Naqshbandi (2009) [9/10]

plakat Znakomity dokument

Znakomity dokument. Gorąco polecam. Jego ogromną zaletą jest możliwość zobaczenia prawdziwego życia w Afganistanie, pomimo tego, że główny wątek mówi o porwaniu i zamordowaniu człowieka przez talibów, a więc sprawy niby doskonale znanej z mediów i opatrzonej. Zresztą nawet ten wątek pokazuje trochę inną stronę medalu. Porwany Włoch zostaje uwolniony, bo jest... Włochem. Porwanego Afgańczyka pozwalamy zamordować, bo nie można się uginać przed terrorystami. Hmmm....

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Zakochany szpieg / Meragel Ha-Shampaniya (2007) [8/10]

plakat Interesujący dokument

Bardzo interesujący film. Głównie siłą pokazanej historii co prawda, ale może to i dobrze, że nie każdy próbuje być Michaelem Moore'em. Dokument bardzo klasyczny w formie, ale sprawnie zrealizowany i opowiadający o życiu bardzo ciekawego człowieka. Polecam.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]