Showing posts with label biograficzny. Show all posts
Showing posts with label biograficzny. Show all posts

Ostatnia rodzina (2016) [8/10]

plakat Dysfunkcyjna rodzina

Mało było chyba w ostatnich latach filmów tak kontrowersyjnych jak "Ostatnia rodzina". I to – niespodzianka! – z powodów innych niż zwykle. Nie chodzi o krytykę religii, nadmiar wyuzdanego seksu, brutalność czy politykę, a o to, że pewien człowiek został pokazany jako większy wariat niż w rzeczywistości. Problem w tym, że człowiekiem tym był Tomasz Beksiński, znakomity tłumacz, dziennikarz muzyczny, ale przede wszystkim prezenter radiowy, który swoją osobowością zaczarował kilka pokoleń radiosłuchaczy. Nocne audycje Tomka miały charakter niemalże parareligijnych misteriów, a rzesze fanów są zafascynowane jego postacią nawet 20 lat po jego śmierci.

Z pozoru, dla osób postronnych, Tomasz Beksiński był brylującym na salonach wśród rzeszy wyznawców elokwentnym czarusiem, człowiekiem sukcesu. Jednak w duszy, dla jego bliskich oraz osób, które zadały sobie trud, aby wczytać się w jego felietony lub posłuchać ze zrozumieniem jego audycji, Tomek był głęboko zaburzonym, egoistycznym, neurotycznym i nieszczęśliwym człowiekiem z głęboką depresją (a niektórzy twierdzą, że wręcz chorobą afektywno-dwubiegunową). Skąd więc te kontrowersje? Otóż stąd, że ojciec Tomka, sławny malarz Zdzisław Beksiński, kompulsywnie filmował życie rodzinne kamerą VHS i sporo takich nagrań jest dostępnych do obejrzenia w Internecie. Tymczasem kreacja grającego Tomasza Dawida Ogrodnika drastycznie odbiega od tego, co możemy w każdej chwili zobaczyć na oryginalnych nagraniach. Dziwaczne zachowania Tomasza, jego tiki, wybuchy gniewu są tutaj karykaturalnie przerysowane. I tego fani dziennikarza nie mogą zrozumieć ani wybaczyć.

Muszę przyznać, że w dużej mierze rozumiem ich rozgoryczenie, gdyż przerysowanie zachowań Tomasza jest uderzające i również nie pojmuję tej decyzji artystycznej. Uważam ją za błędną i nie przekonuje mnie tłumaczenie w stylu "chcieliśmy, żeby to była uniwersalna historia a nie dosłowne odegranie dziejów rodziny Beksińskich". Jeśli tak, to przecież nikt nie bronił twórcom nakręcić filmu fabularnego o dysfunkcyjnej rodzinie Kowalskich z głęboko zaburzonym synem na pograniczu autyzmu. Ale jeśli kręcimy film o Beksińskich, ma to niby być film biograficzny, z wielką dbałością odtwarzamy każdy szczegół wnętrza peerelowskiego mieszkania, aktorom każemy dokładnie odgrywać uwiecznione na kasetach VHS sceny – i tylko jeden Dawid Ogrodnik w tym niemal dokumentalnym obrazie odtwarza jakąś niepojętą karykaturę swojej postaci, to ja tego nie rozumiem i nie kupuję.

Proszę mnie jednak nie zrozumieć źle – kreacja Ogrodnika jest sama w sobie znakomita i gdyby on grał autystycznego Adama Kowalskiego, nikt nie powiedziałby o niej złego słowa. No ale to miał być Beksiński... A nie jest. Z tyłu głowy pojawia się zresztą nieprzyjemna myśl, że może rzeczywiście plan zakładał nakręcenie uniwersalnej historii, a Beksińscy pojawili się w tej układance tylko po to, żeby za pomocą sławnych bohaterów lepiej sprzedać swój film… Jeśli taka właśnie była motywacja twórców, to bardzo nieładnie z ich strony.

Pomimo tych zarzutów, w mojej ocenie film się broni. Jestem w stanie przejść do porządku dziennego nad tą absurdalną niespójnością, a prawie każdy inny element tego obrazu jest znakomity. Wspaniała gra aktorska Andrzeja Seweryna, który – zupełnie inaczej niż Ogrodnik – praktycznie staje się Zdzisławem Beksińskim czy przejmująca kreacja Aleksandry Koniecznej jako Zofii Beksińskiej zachwycają. Podobnie wielkie wrażenie robi scenografia i pietyzm, z jakim udało się oddać realia szaro-burej peerelowskiej egzystencji. Zdjęcia i muzyka (twórcom udało się pozyskać szereg ulubionych przez Tomka przebojów) dopełniają rewelacyjnej całości.

A czy historia rzeczywiście jest uniwersalna? No cóż, ma rację Zdzisław mówiący w pewnym momencie, że "każdy ma jakieś ukryte potrzeby, tylko straszliwie boi się ich ujawnienia", czy to będzie członek PiSu marzący o innym członku czy lewicowa działaczka skrycie gardząca Afrykańczykami. Opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie jest nakręcona z maestrią i głęboko poruszająca sama w sobie, bez odwoływania się do biograficznego kontekstu. Chociaż mam wrażenie, że dla osób nieznających w ogóle historii Beksińskich, film ten może być miejscami nieczytelny – zwłaszcza jego ostatni rozdział. Kim są ci ludzie, którzy nagle pojawiają się w domu Beksińskich? O co tu w ogóle chodzi? Ja wiem, ale ktoś, kto siada, żeby obejrzeć "uniwersalną historię"? Czy on też będzie rozumiał? Mam wątpliwości. Z drugiej strony, w anglojęzycznym Internecie nie brak głosów w stylu "fakt, że to film o jakimś nieznanym nikomu malarzu w niczym nie przeszkadza".

Jedyne zarzuty (poza kreacją Ogrodnika), jakie mam do tego filmu, dotyczą właśnie scenariusza. Wg. mnie historia tragicznych losów rodziny Beksińskich została opisana trochę po łebkach. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że twórców ograniczały ramy czasowe, gdyż film nie może trwać 5 godzin, jednak chęć przedstawienia zbyt wielu epizodów sprawiła, że są one pokazane – moim zdaniem – zbyt skrótowo; niektóre ograniczone wręcz do kilkudziesięciosekundowych, ledwie zarysowanych urywków. Może można było z niektórych wątków zrezygnować – np. z ledwie liźniętego motywu relacji z Piotrem Dmochowskim, która w dodatku odstaje od reszty poruszonych tematów? W zamian można było pogłębić wątek relacji rodziców z synem, przedstawić bliżej jego dość nieudane – a na pewno mające wpływ na finał historii – życie uczuciowe, czy wreszcie rozwinąć końcowy epizod filmu…

Każdemu, kto nie jest jednak wyznawcą kultu Tomka Beksińskiego, gorąco polecam "Ostatnią rodzinę". Na mnie film zrobił olbrzymie wrażenie, tym bardziej, że jest to dzieło reżysera-debiutanta.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Zabliźnione serca / Inimi Cicatrizate (2016) [4/10]

plakat Rumuński pacjent

"Zabliźnione serca" to film obyczajowy o studencie chorym na gruźlicę kości, próbującym dojść do zdrowia w rumuńskim sanatorium w latach 30-tych XX w.

Mam mieszane uczucia po obejrzeniu tego filmu. Na plus można mu zaliczyć stylową realizację, świetne zdjęcia, scenografię, kostiumy, grę aktorską, wreszcie niemal dokumentalne przedstawienie ówczesnych metod leczenia, z dzisiejszej perspektywy wyglądających jak kolejna część "Piły". To wszystko sprawia, że film ogląda się z zainteresowaniem, przynajmniej początkowo.

Jednak z drugiej strony, jest on zdecydowanie za długi (trwa prawie dwie i pół godziny); wraz z bohaterem bierzemy udział w powtarzających się czynnościach, zabiegach, wędrówkach szpitalnymi korytarzami. Męczące są również niekończące się mętne dyskusje o filozofii, ówczesnej polityce, popularnych (w Rumunii, jak mniemam) poetach, które z perspektywy Polaka żyjącego 80 lat później nie są ani ciekawe ani wręcz zrozumiałe. Nie przypadł mi również do gustu zabieg przetykania fabuły cytatami z twórczości rumuńskiego pisarza Maxa Blechera. Na motywach jego autobiograficznej powieści został oparty ten film, co w pewnym sensie usprawiedliwia ten pomysł, ale krótkie cytaty, wyjęte z kontekstu i przerywające filmową narrację, sprawiają chaotyczne wrażenie i nijak nie pozwalają docenić kunsztu pisarza.

Jeśli ktoś ma cierpliwość oraz dużo czasu, albo fascynuje go przedwojenna medycyna lub rumuńskie przedwojenne życie społeczne, może obejrzeć. Innym chyba raczej odradzam.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Assassination of Jesse James by the Coward Robert Ford, The (2007) [9/10]

plakat Film braci Coen bez braci Coen

Za to z ich nadwornym operatorem Rogerem Deakinsem i hipnotyzującą ścieżką dźwiękową Nicka Cave'a. Gorąco polecam.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Imitation Game, The (2014) [8/10]

plakat Bardzo dobra biografia

Biografia może trochę zbyt poprawna, ale ranga toczącej się "gry" oraz geniusz i cierpienie głównego bohatera, wynoszą film wysoko ponad przeciętność. Ja się wzruszyłem. Plus genialna gra Benedicta Cumberbatcha. Polecam, nawet osobom, które znają przedstawioną tu historię.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Social Network, The (2010) [9/10]

plakat Ciekawy przypadek nogi od stołu

Co może być ciekawego w biografii 24-letniego maniaka komputerowego? W obserwowaniu jak zakłada serwis internetowy (co z tego, że wkrótce największy na świecie)? W śledzeniu procesów jakie wytaczają mu byli współpracownicy? Żeby to chociaż był film dokumentalny, to mógłby być interesujący dla fanów lub badaczy historii Internetu. Ale fabuła? No bez żartów!

Tylko, że tę biografię nakręcił David Fincher. No i proszę państwa - jak to jest zrobione! Jak to jest zagrane! Coś niesamowitego. Każda scena to majstersztyk. Każda wymiana zdań pomiędzy bohaterami, choćby na najbardziej błahy temat, to aktorski popis najwyższej klasy. Nie można też nie wspomnieć o rewelacyjnej muzyce, za którą odpowiada sam Trent Reznor. Podkreśla klimat historii niczym najlepsza przyprawa.

O genialnych aktorach mówi się, że potrafiliby porywająco zagrać nogę od stołu. Teraz mam już pewność, że Fincher, którego karierę śledzę od czasu niedocenionego debiutu, jest takim właśnie reżyserem. Skoro potrafił zrobić porywający film na tak - wydawałoby się - nudny temat jak biografia Zuckerberga, potrafiłby zrobić genialny film nawet o przygodach stołowej nogi.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Gonzo: The Life and Work of Dr. Hunter S. Thompson (2008) [4/10]

plakat Nieciekawie o ciekawym

Nieciekawy dokument o ciekawym człowieku. Film nie jest zły, ale po dokumencie prezentującym życie tak barwnej postaci jak Hunter S. Thompson, spodziewałem się mniej sztampowego podejścia do tematu i większych emocji. Tymczasem jest to zwyczajna schematyczna biografia, która broni się tylko ową barwnością głównego bohatera. Polecam więc wyłącznie osobom wybitnie zainteresowanym poznaniem ikony amerykańskiego dziennikarstwa.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]