Zamiana (2009) [1/10]

plakat Nawet urywki bolą

Ocena na podstawie recenzji Miecia Masochisty.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Fernando (2017) [7/10] albo [10/10]

plakat "Gladiator" - wersja dla dzieci

Opowieść o byczku-pacyfiście, który od walk na arenie woli wąchanie kwiatków i chciałby uniknąć konieczności wąchania ich od spodu.

Znajoma 7-letnia krytyczka filmowa była tą animacją zachwycona i oceniła ją na 10/10. Z punktu widzenia dorosłego film jednak lekko zawodzi. Nie może równać się z topowymi animacjami "dla wszystkich" - fabuła jest bardzo prościutka a elementy komediowe bardzo toporne i zdecydowanie tylko dla dzieci. Mamy niby stado gejowskich ogierów, w polskiej wersji językowej mówiących łamaną polszczyzną z niemieckim akcentem, ale jest to tak okropnie przeszarżowane, że w kinie do rozpuku śmiały się raczej wyłącznie dzieciaki. Podobnie sprawa się ma z, mającą przynosić chwile komediowego wytchnienia, ostentacyjnie "afroamerykańską" kozą - postacią tak wysiloną, że aż zęby bolą. Naprawdę "dorośle" śmieszne są praktycznie tylko dwie sceny, z czego jedną już znacie, jeśli oglądaliście zwiastun.

Ale to są zarzuty dorosłego widza. Dla dzieci - pozycja obowiązkowa, zwłaszcza dla tych młodszych, bo film jest wyjątkowo - jak na współczesne bajki - niewinny. Nie jest strasznie, nie ma poważnych wątków dla dorosłych, zawiera bardzo fajne pacyfistyczne przesłanie, akcentuje wagę przyjaźni i tego, że trzeba być sobą zamiast ślepo odgrywać narzucone role. Dzieciom gorąco polecam.

Ostrzegam tylko, że co poniektórym milusińskim ten film może boleśnie uświadomić skąd się bierze wołowinka... Jeśli więc nie jesteście gotowi, żeby pozwolić swojemu 7-latkowi zostać wegetarianinem, miejcie lepiej z góry przygotowane argumenty z cyklu "dlaczego trzeba jeść mięsko".

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Diana (2017) [5/10]

plakat Zaawansowana arthousja

Dokument, którego tematem są próby komunikacji czy też nasłuchiwanie. Od małżeństwa obserwatorów ptaków, poprzez radioamatorów aż do świrów próbujących komunikować się z duchami. Niestety twórca filmu cierpi na zaawansowaną arthousję, przez co zawartość treści w tym prawie godzinnym obrazie jest homeopatyczna. Najlepsze, bo bardzo zabawne same w sobie, są fragmenty z oszołomami od duchów ("Czy to ty wydałeś ten odgłos w rogu pomieszczenia? Jeśli tak, puknij trzy razy w ławkę, o tak"). Jako całość jest to jednak arthousowo przeciągnięte i pozbawione większego sensu.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

The Vanishing (1993) [0/10]

plakat Zbrodnia

Nie widziałem tego gówna. Postanowiłem go jednak opisać w ramach ostrzeżenia. Film ten jest bowiem hamerykańską wersją absolutnie genialnego przerażającego holenderskiego thrillera z 1988 r. pod tym samym tytułem ("Zniknięcie" / "The Vanishing" / "Spoorloos"), nakręconego zresztą przez tego samego reżysera (sic!), George'a Sluizera. Nie wiem o co gościowi chodziło - chyba nie przymierał głodem, żeby musieć gwałcić analnie własne dzieło? Nawet jeśli to miał być dowcip - beka z głupich Hamerykanów, to mnie jakoś nie bawi. Słynny amerykański krytyk filmowy Roger Ebert napisał o przeróbce "a textbook exercise in the trashing of a nearly perfect film, conducted oddly enough under the auspices of the man who directed it". Może pozostawmy to jako cały komentarz, bo to badziewie na więcej nie zasługuje. A czytelników zapraszam do zapoznania się z arcygenialnym oryginałem, o którym z kolei Stanley Kubrick powiedział kiedyś, że to "the most horrifying film I've ever seen".

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Krieg (2017) [7/10]

plakat Wojna i pokój

Dramat o tym, że w sytuacji zagrożenia nawet owieczka będzie gotowa przegryźć wilkowi gardło.

Nie jest to bardzo oryginalne danie, ale bardzo smacznie doprawione. Piękne zdjęcia ośnieżonych Alp, świetna muzyka i solidna gra aktorska wynagradzają obcowanie z mało odkrywczym, choć niegłupim, scenariuszem. Niepokojący klimat niesprecyzowanego zagrożenia sprawia, że nie nudzimy się ani przez chwilę pomimo niejakiej szablonowości historii. Warto obejrzeć.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Świadectwo / Ha Edut (2017) [9/10]

plakat Prawda czy spokój?

Rewelacyjny dramat o tym, że grzebiąc zbyt mocno w pamięci można się boleśnie podrapać. Gorąco polecam. Więcej w świetnej recenzji redaktora Pietrzyka z Filmzjebu.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Crash Test Aglaé (2017) [9.5/10]

plakat Aglaé Miauczyńska jedzie do Indii

"Crash Test Aglaé" to historia Aglaé (w tej roli India Hair - to nie żart, tak nazywa się aktorka), młodej kobiety z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi (pamiętacie bohatera "Dnia świra"?). Ze swoją nerwicą radzi sobie, prowadząc skrajnie ustabilizowane życie i obsesyjnie poświęcając się pracy testerki zderzeniowej w fabryce samochodów. Pewnego dnia firma w ramach cięcia kosztów postanawia zamknąć fabrykę, w której pracuje Aglaé i otworzyć taką samą w Indiach. Teoretycznie pracownicy mogą podjąć pracę w nowym zakładzie na indyjskich warunkach - za ułamek dotychczasowej pensji i bez żadnych świadczeń socjalnych. Ale Aglaé, jak każda osoba z nerwicą natręctw, jest skrajnie uparta i boi się zmian a jej praca stanowi sens jej życia. Ku zaskoczeniu i konsternacji dyrekcji postanawia więc przyjąć "ofertę do odrzucenia" i przenieść się do Indii, choćby miała tam pójść na piechotę.

Jak ja lubię takie niespodzianki. Pośród sterty festiwalowego arthousowego śmiecia trafiła mi się znienacka ta cudowna, zjadliwa, lekko surrealistyczna komedia, ze świetnym scenariuszem, inteligentnym humorem, znakomitą grą aktorską i pięknymi zdjęciami. Spora część humoru oparta jest na tym, że barwne postaci z kamienną twarzą robią absurdalne rzeczy a kamera filmuje je jakby to było zupełnie normalne. Jeśli nie parskniecie śmiechem na widok kobiety kąpiącej się w wannie z psem, to znaczy, że taki rodzaj humoru nie jest dla Was. Jeśli jednak lubicie np. komediodramaty braci Coen, gorąco polecam zainteresować się tym filmem. Pierwsza jego część - czyli cały wątek cięcia kosztów kosztem pracowników - pomimo humorystycznego ujęcia zawiera też całkiem solidną dawkę zjadliwego komentarza społecznego na temat funkcjonowania globalnych koncernów i ich podejścia do zatrudnionych ludzi. Wraz z wyruszeniem Aglaé w podróż obraz zamienia się w film drogi i trochę traci impet. Pod koniec rażą niektóre rozwiązania fabularne z kategorii "deus ex machina"; nie przypadło mi do gustu również samo zakończenie. W ogólnym rozrachunku film pozostaje jednak szaleńczo zabawną i inteligentną komedią, którą polecam każdemu, dla kogo zabawnymi filmami są "American Beauty" i "Big Lebowski" a nie "Głupi i głupszy", polskie "komedie" miłosne czy produkty filmopodobne Sandlera.

Muszę wspomnieć o jeszcze jednym elemencie tego niecodziennego filmu - niespotykanym wśród Francuzów podejściu do języków (co może wynikać z tego, że debiutujący reżyser, Eric Gravel, jest francuskim co prawda, ale jednak Kanadyjczykiem). Po pierwsze - bohaterki filmu znają inne języki poza francuskim i część dialogów jest wygłaszana po angielsku, niemiecku, a nawet polsku i rosyjsku (sic!), a po drugie - twórcy pozwalają sobie nawet na świętokradczy w kraju nad Sekwaną żart, wyśmiewając typowe dla tej nacji oczekiwania, że cały świat będzie (a przynajmniej powinien) mówić po francusku. Well done, Mr. Gravel!

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

El proyecto / The Project (2017) [1/10]

plakat Mokry sen grafomana

Przez godzinę obserwujemy statyczne ujęcia ruin szkoły rolniczej na Kubie. Niech was nie zmyli klasyfikacja tego czegoś jako dokumentu, bo on nic nie dokumentuje. Może poza pretensjami filmowca-grafomana.

[ Filmweb ] [ FDB ]

Vivre riche (2017) [9/10]

plakat Makumba scam

Świetny dokument o afrykańskich oszustach internetowych. Koniecznie, jeśli tylko go gdzieś dorwiecie.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Yvonnes (2017) [1/10]

plakat Liczenie wągrów dla zaawansowanych

Mężczyzna w średnim wieku idzie, jedzie pociągiem, goli głowę, liczy pieniądze, pali papierosa, korzysta z kibla, tańczy na dyskotece. Sekwencję proszę powtarzać aż do zaśnięcia widzów. Czy coś pominąłem? Chyba niewiele. Ale za to możemy wraz z kamerą zajrzeć do ucha głównego bohatera i policzyć mu wągry na nosie. Na dodatek według tfurcy to coś jest dokumentem, a to dodaje całości drugą warstwę absurdu. Przepraszam, że zaspoilowałem cały film, ale dzięki temu oszczędzicie godzinę życia, którą możecie poświęcić na jakieś ciekawsze i bardziej pożyteczne zajęcie, jak na przykład obserwowanie jak rośnie trawa lub czerstwieje chleb.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]

Ostatni paryżanie / Les derniers Parisiens (2016) [6/10]

plakat Nowi paryżanie

"Ostatni paryżanie" to film przedstawiający świat paryskich podrzędnych nocnych klubów, bawiących się w nich drobnych opryszków, nielegalnych imigrantów, meneli czyhających na ulicach żeby kogoś okraść. Pośród tych nizin społecznych lawiruje dwóch braci. Nas (Reda Kateb) właśnie wyszedł z więzienia i chciałby, żeby prowadzony przez braci nocny klub stał się modnym miejscem, przynoszącym konkretne dochody. Arezki (Slimane Dazi) ma już dość prowadzenia baru i użerania się z pijanymi klientami. Na horyzoncie pojawia się obrotny menadżer organizujący popularne imprezy...

Śmieszne, że film nosi tytuł Ostatni paryżanie, bo występuje w nim tylko jedna Francuzka (Mélanie Laurent) i to w roli drugoplanowej. Właściwszym tytułem byłoby więc "Nowi paryżanie"...

Fabuła tego obrazu nie jest jakoś specjalnie porywająca, ale nie jest to też arthousowa piła. Widząc, że to kolejny "francuski" film o Arabach spodziewałem się też typowej dla "francuskiej" kinematografii imigranckiej apologetyki oraz przejażdżki przez wszelkie możliwe patologie. I tutaj pozytywne zaskoczenie - patologia jest oczywiście obecna z racji wybranej tematyki, ale nie ma tu bynajmniej jej gloryfikacji. Ot - przeciętny film obyczajowy o facecie na zwolnieniu warunkowym, który próbuje zacząć żyć uczciwie. Do poziomu "Carlito's Way" nawet się nie zbliża, ale da się obejrzeć bez bólu. Oczko w górę za świetną, robiącą klimat, muzykę.

[ Filmweb ] [ FDB ] [ IMDB ]